Święta Bożego Narodzenia 7 stycznia, a nie 25 i 26 grudnia? Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, pod warunkiem, że jest się wyznawcą prawosławia. Tak jest w Bułgarii, dlatego tamtejsza Cerkiew chce powrócić do kalendarza juliańskiego, z którego zrezygnowano w 1968 roku na rzecz gregoriańskiego.
Większość członków Świętego Synodu jest skłonna zgodzić się na powrót do dawnego kalendarza, co oznaczałoby, że Boże Narodzenie byłoby obchodzone w Bułgarii 7 stycznia jak np. w Rosji i Serbii. W tym roku święta będą tak, jak były - 25 grudnia, lecz należy spodziewać się zmiany - powiedział dziennikowi Monitor sekretarz główny Synodu, biskup Naum.
Decyzję o zmianie kalendarza Cerkiew podjęła w 1968 roku za czasów poprzedniego patriarchy Cyryla. Część kleru nie zgadzała się z nią i kilkakrotnie podejmowano próby powrotu do starego porządku. Rok temu na cerkiewnym soborze sprawa ponownie pojawiła się na porządku dziennym, lecz utonęła w dyskusjach o zarządzaniu majątkami należącymi do Cerkwi.
Są duchowni, którzy przez wszystkie lata trzymali się starego kalendarza. Właśnie na wniosek jednego z nich - ojca Marija Dymitrowa z podsofijskiej wsi Czełopeczene Święty Synod rozpatruje obecnie możliwość zmiany, za którą opowiada się m.in. wpływowy płowdiwski metropolita Nikołaj - najmłodszy członek Synodu.
Gdyby doszło do zmiany kalendarza cerkiewnego, Bułgaria byłaby jedynym krajem unijnym, obchodzącym Boże Narodzenie w styczniu.